Gdy miałam 8 lat w szkole zaczął się basen.

Pamiętam jak w różowym, jednocześciowym kostiumie kąpielowym i niebieskim, gumowym czepku, który wbijał mi sie w czoło stałam drżąc z zimna na cholernym słupku startowym. Pamiętam jak mocno przyciskałam łokcie do żeber, a zwinięte w pięści dłonie wciskałam pod brodę. I pamiętam jak trenerka stojąca obok słupka darła się na mnie, żebym w końcu skoczyła do wody, bo blokuję kolejkę.

Bałam się.

Bałam się, że pójdę na dno jak worek kamieni. Że zadławię się wodą próbując wołać o pomoc. Że zanim ktoś wyciągnie mnie na brzeg następna dziewczynka skoczy mi na głowę.

Bałam się dwa razy w tygodniu po 45 minut przez wszystkie pieprzone lekcje pływania w podstawówce.

Mimo, że kochałam BYĆ w wodzie, nie mogłam przemóc strachu, żeby NAUCZYĆ SIĘ pływać.

Kilkanaście lat później poznałam Majkela. Na jedną z pierwszych randek poszliśmy… na basen. OCZYWIŚCIE taki bez czepków (duuh..?!) Myślałam, że będziemy się tylko taplać się w brodziku i moczyć w jacuzzi, ale Majkel chciał najpierw popływać. A musisz wiedzieć, że Majkel pływa ŚWIETNIE. Sunie przez wodę jak torpeda. Szybko, sprawnie, bezszelestnie 

No więc wlazłam do tego cholernego basenu olimpijskiego i spróbowałam z największą gracją na jaką było mnie stać przesuwać się po wodzie, jednocześnie nieodklejając się od brzegu. Gdy po 67885 minutach dobrnęłam do drugiego końca basenu Michał podał mi rękę, pomógł wdrapać się na górę po metalowej drabince i zapytał: „Chcesz, żebym nauczył Cię pływać?”

W końcu.

W końcu ktoś poświęcił mi czas, żeby zrozumieć czego i dlaczego się boję. Słuchał, wspierał, motywował i cieszył nawet najmniejszym suckesem.

W końcu, mając dwadzieśia pięć lat nauczyłam się pływać.

Od tamtej pory jestem rekinem. Jestem szczupakiem, delfinem, wydrą i lwem morskim  Kocham pływać, a chodzenie na basen to moja absolutnie najukochańsza forma ruchu.

Miłość. Cierpliwość. Empatia. Zawsze działają cuda.

aleks

P.s. A teraz Majkel tak samo delikatnie i z wyczuciem uczy pływać Smalce.


Kategorie: Teksty

2 Komentarze

Karolina Sawka · 23 czerwca, 2021 o 7:17 am

Czepki to zło i zmora dzieciństwa.. Brrr..
I ten przymus, brak zrozumienia, jak dobrze to rozumiem! Czasem do przełamania lęku potrzeba naprawdę „niewiele” – uwagi, czułości i zrozumienia drugiego człowieka :)
P.s. Widać Smalce też w wodzie czują się bosko <3

    Aleks · 6 lipca, 2021 o 3:51 pm

    To prawda! Czułość, zrozumienie i uwaga to podstawa <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *