Pamiętasz ten pierwszy raz, gdy zimna, morska fala dotknęła Twoich stóp?

Może jedno z rodziców trzymało Cię wtedy w ramionach, a może stałaś sama na brzegu ładując plastikową łopatką mokry piach do wiaderka. Może było wtedy niemożliwie gorąco, jeden z tych upalnych dni, na które zawsze wszyscy czekają. A może było właśnie chłodno i pochmurno, a fala zalała Ci i tak już wysoko podwinięte nogawki spodni.

Kiedyś, latem nad Bałtyk jeździli absolutnie wszyscy. Pośród kolorowych parawanów, pieczołowicie wykopywanych grajdołków i wymyślnych budowli z piasku można było spotkać sąsiadkę z bloku obok, dawno niewidzianą kuzynkę z łódzkiego, czy – co gorsza – babkę od fizyki, i to dokładnie w tym momencie, gdy odpalałaś pierwszego w życiu fajka. Wieczorami zapach smażonego dorsza z frytkami mieszał się z aromatem wypieczonych gofrów, z otwartych okien ośrodków kolonijnych wybrzmiewała Autobiografia Perfectu, a spalone słońcem nosy i czoła troskliwie smarowaliśmy kolejną warstwą kremu nivea.

Kiedyś lato to był Bałtyk.

Chociaż na tydzień.

Kropka.

Kategorie: Teksty

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *