#1 „Moja mroczna Vanesso” Kate Elisabeth Russell

Przez połowę książki wkurzałam się na Vanessę, chciałam nią potrząsnąć i wykrzyczeć, że powinna się opamiętać i otworzyć oczy. Przez drugą połowę było mi jej cholernie szkoda, chciałam ją przytulić, porozmawiać z nią, wysłuchać.

Ta książka nie jest łatwa. Czytanie niektórych fragmentów aż boli.

Ale mimo to nie mogłam się od niej oderwać, tak bardzo chciałam zrozumieć coś, czego racjonalnie zrozumieć się po prostu nie da.

Relację Vanessy z nauczycielem angielskiego Stranem, poznajemy na dwóch płaszczyznach czasowych. Przeszłość widzimy oczami nastolatki zafascynowanej 42-letniem mężczyzną. Teraźniejszość to perspektywa dorosłej kobiety, która musi skonfrontować swoje postrzeganie związku ze Stranem (i jego konsekwencji) z tym, kim się stała, jak żyje i jak tę część jej przeszłości postrzegają inni – kobiety, z którymi Strane miał styczność, jej matka, były partner, terapeutka.

Nigdy nie rozumiałam zachwytów nad Lolitą, to była zawsze dla mnie odrażająca historia, bez względu na kunszt użytego języka. I Mroczna Vanessa tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

„Czuję, że nie mogę stracić tego, czego trzymam sie kurczowo od dawna. Rozumiesz? To musi być historia miłosna. Potrzebuję tego (…).
Bo jeśli to nie była miłość to co?
(…)
To moje życie – mówię. – To było całe moje życie.”

Vanessa

#2 „Dorośli” Marie Aubert

Ta książka jest wszystkim od czego uciekam w relacjach opatrzonych etykietą „rodzinne”. Wymuszone, nieszczere rozmowy, zazdrość, złośliwość, nieumiejętność słuchania i zrozumienia.

Ciężko (choć szybko) czyta się „Dorosłych”, bo są do bólu prawdziwi. No bo która z nas nie słyszała tekstu, że przecież z „rodziną wypada się spotykać”?

Ida, główna bohaterka, którą w oczach bliskich definiuje bezdzietność (ale nie z wyboru) i brak stałego partnera przyjeżdża do rodzinnego domku wakacyjnego na urodziny mamy. W domku rozgościła się już jej młodsza, w końcu oczekująca dziecka siostra Marthe, z partnerem Kristofferem i jego z córką z poprzedniego związku.

No nie ma miłości między tymi siostrami.

Ich relacja przypomina mi najbardziej drażniące „przyjaźnie” w jakich tkwiłam. Złośliwości schowane pod przykrywką, drzazgi z przeszłości, niedopowiedzenia i rywalizacja właściwie nie wiadomo o co.

Ale nie tylko siostrzane relacje są tu skomplikowane. Posłuchaj co za plecami Marthe mówi Kristoffer:

„Nie chcę kolejnego dziecka – oświadcza Kristoffer (…) – Między mną a Heleną wszystko się posypało po narodzinach Olei. Człowiek nie ma pojęcia jakie to męczące. To zupełny koszmar. Mówię poważnie: człowiek nie ma pojęcia, tego n i e d a się sobie wyobrazić. Gdy się rozstaliśmy, myślałem, że jeśli znajdę nową partnerkę, to nigdy nie zdecydujemy się na dziecko i nie będziemy ryzykować rozstania, jak maluch skończy dwa lata. (…)

(…) Nie mogłem powiedzieć „nie”. Jak mógłbym jej tego odmówić? Nie można odmówić kobiecie możliwości posiadania własnego dziecka.”

Po przyjeździe matki sytuacja w domku jeszcze bardziej się zagęszcza i grzęźnie w bagnie relacji, w których tak naprawdę nikt nie chce tkwić.

Warto przeczytać, żeby spojrzeć z dystansem na to, co nas gryzie w podobnych sytuacjach.

I może w końcu COŚ z tym zrobić.

#3 „Nasze małżeństwo” Tayari Jones

Historia czarnoskórego małżeństwa rozdzielonego zaledwie 1,5 roku po ślubie wyrokiem skazującym.

Roy trafia do więzienia za gwałt, którego nie popełnił. Celestial próbuje odnaleźć się i siebie w tej sytuacji.

W „Naszym małżeństwie” postacie są niedwuznaczne i chyba to mi się najbardziej podobało. Trudno mi powiedzieć, czy kogoś polubiłam, chociaż niewątpliwie potrafiłam zrozumieć decyzję i zachowanie postaci. Czytając nie czułam, że autorka w jakikolwiek sposób ocenia zarówno Celestial jak i Roya. Do tego postacie drugoplanowe są wielowymiarowe, nie wypełniają tła, a naprawdę „żyją” i mają wpływ na to kim byli, są i stają się Roy i Celestial.

Do tego część książki napisana jest w formie listów, co bardzo mnie urzekło.

P.S. Podobno do napisania tej powieści autorkę zainspirował usłyszany w autobusie dialog. Pomysły na pisanie naprawdę kryją się wszędzie, czasem wystarczy oderwać wzrok od telefonu i wyjąć z uszu słuchawki.

Kolejne wpisy z cyklu 3 książki miesiąca znajdziesz pod tagiem #KlubCzułejCzytelniczki (na samym dole strony).


1 Komentarz

Katarzyna · 2 lutego, 2022 o 1:03 pm

Bardzo ciekawe recenzje. Wszystkie powieści wydają się złożone. Podziwiam, ze az 3 ksiazki przeczytalas w styczniu:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.